Trefl II Sopot zdobywa Międzychód.

Po fatalnej wiadomości o śmierci Prezesa Jerzego Biskupskiego, która jak grom z jasnego nieba spadła na nas w poniedziałek kolejny mecz rozgrywamy w niedzielę z Treflem II Sopot.  Mecz ten jest nietypowym spotkaniem rozgrywanym w smutnej atmosferze. Już godzinę przed rozpoczęciem zebrał się klub kibica, który przygotował oprawę. Przed meczem odczytany został list pożegnalny członków zarządu oraz apel żony Prezesa – Grażyny Biskupskiej. Po przedstawieniu zawodników minutą ciszy uczczono pamięć Pana Jurka.

Pierwszą kwartę rozpoczynamy w składzie Adamski-Kwiatkowski mającym na celu wyeliminować wysokich zawodników sopocian – Żmudzkiego i Motylewskiego, a duet Nowak-Smarzy zapewnić szybki atak oraz przechwyty. Pierwszy punkt w spotkaniu zdobywa Adam Adamski. Niestety zawodnicy Trefla szybko rozszyfrowali zamiary i ustawienia Sokoła i zagrali zupełnie inaczej niż w poprzednich meczach. Zaczęli oddawać rzuty z dystansu, a gdy wyciągnęli spod kosza naszych wysokich zawodników przeprowadzali szybkie akcję pod kosz.  Prowadzili ostrą grę (7 fauli) na całym boisku, co przyniosło im trzy przechwyty (7 oczek) oraz zmęczenie słabszych kondycyjnie zawodników Sokoła. Zmiany przeprowadzone w naszym zespole nie przyniosły żadnych efektów. Ćwiartkę tą przegrywamy 27:19. Na wyróżnienie w tej kwarcie zasługuje Łukasz Kwiatkowski, który zdobywa 9 punktów przy 100% skuteczności z linii rzutów osobistych i 75% rzutów z gry.

W drugiej odsłonie obowiązek rozgrywania piłki przejął na siebie Jarosław Kalinowski. Nasz zespół odzyskał przewagę pod koszem odnotowując więcej zbiórek od przeciwnika. Niestety Trefl zmienił taktykę i po przyspieszeniu gry zaczął oddawać rzuty zza linii 6,25. Młodość, szybkość (ponad 80%) oraz niespotykana skuteczność sprawiły, że goście wygrywają tę kwartę 27:20 i do przerwy powadzą 54:39.

Po ostrej reprymendzie Marcina Chodkiewicza w szatni, na drugą połowę wychodzimy w innym składzie i z innymi celami. Oprócz uzyskania przewagi pod koszami zaczyna zaznaczać się nasza przewaga w ataku. Niestety zostajemy osłabieni poprzez kontuzję Adama Adamskiego. Dobra gra w obronie pozwoliła na zmniejszenie ilości oddawanych rzutów przez przeciwnika, a co za tym idzie zmniejszenie ilości zdobytych punktów. Wystarczyło to, aby przy zachowaniu gry w ataku przy takim samym poziomie wygrać tę część 20:16 i zmniejszyć prowadzenie gości do 11 oczek.

Niestety, dużo młodszy i lepszy kondycyjnie zespół gości rozpoczyna ostatnią odsłonę od sześciu punktów i rozwiewa nasze nadzieje na zwycięstwo. Jeszcze Jarosław Kalinowski  trafiając trzy „trójki” próbuje poderwać nasz zespół do walki, ale bardzo dobrze dysponowani Żmudzki oraz Daszke nie pozwalają na odebranie sobie zwycięstwa. Kwartę tą remisujemy 23:23, a cały mecz przegrywamy 82:93.

Jest to pierwszy mecz od paru lat w którym przy zdobyciu 82 punktów przegrywamy. Zawodnicy zagrali na bardzo wysokim poziomie, niestety przeciwnik okazał się mocniejszy szybkościowo i kondycyjnie. Trefl w niedzielnym meczu pobił 13 swoich rekordów meczowych m.in. skuteczności i ilości zdobytych punktów.

W naszym zespole na wyróżnienie zasługuje Jarosław Kalinowski, który nie wiadomo jak wytrzymał to spotkanie kondycyjnie, a w czwartej kwarcie zdobył 11 punktów. Wielu młodszych mogłoby wziąć z niego przykład. Pięciu naszych zawodników zanotowało dwucyfrową zdobycz punktową.

 

Sokół Międzychód – Trefl II Sopot

82:93

(19:27, 20:27, 20:16,23:23)

 

Zdobycze dla Sokoła:

Jakub Nowak 17 punktów
Jarosław Kalinowski 17 punktów;
Łukasz Kwiatkowski 16 punktów, 7 zbiórek;
Mikołaj Smarzy 14 punktów;
Marcin Chodkiewicz 12 punktów, 6 zbiórek;
Mateusz Rutkowski 3 punkty;
Adam Adamski 3 punkty.