Derby dla Obry. Przegrywamy w Kościanie.

Dnia 2.12 udaliśmy się do Kościana, aby w ramach 12. Kolejki 2LM rozgrać mecz z miejscową Obrą.
Spotkanie rozpoczynamy od wygrania rzutu sędziowskiego przez Mikołaja Smarzego. Mimo
faulu i przyznaniu przez sędziów dwóch rzutów osobistych, to przeciwnik za sprawą Pawła
Ciążkowskiego oraz Miłosza Sroczyńskiego obejmuje prowadzenie 5:0. Na celny rzut Łukasza
Kwiatkowskiego odpowiada dwa razy Paweł Ciązkowski i po dwóch minutach gry przegrywamy 9:2.
Gospodarze grają bardzo agresywnie i już po czterech minutach mają na koncie pięć fauli (trzy na
Mikołaju Smarzym oraz dwa na Łukaszu Kwiatkowskim). Nasz center wykorzystuje to i zdobywa
cztery punkty. Przez kolejne cztery i pół minuty Sokół nie potrafi odnaleźć drogi do kosza, co skrzętnie
wykorzystuje przeciwnik powiększając przewagę do dwunastu oczek. Do końca kwarty udaje się nam
zmniejszyć przewagę Obry o dwa punkty i na koniec pierwszej kwarty na tablicy widnieje wynik
20:10.

Drugą kwartę przeciwnik rozpoczyna trzema faulami, co przy trzecim powoduje pojawienie
się na linii rzutów osobistych Jakuba Nowaka i zdobycia przez niego pierwszych w tym meczu swoich
punktów, a w całej kwarcie jedenastu. Doliczając pięć oczek Jarka Kalinowskiego oraz sześć Mikołaja
Smarzego kwartę tę wygrywamy 22:17 i zmniejszamy stratę do pięciu punktów.

Przerwa to czas na podsumowanie pierwszej połowy oraz ustalenia taktyki na drugą.
Niestety, lekcję tę lepiej odrobił trener Witold Ratajczak, bo to zespół Obry po rozpoczęciu trzeciej
kwarty odnotowuje run +13 i przy zerowym dorobku Sokoła po czterech minutach prowadzi już
50:32. Do końca tej odsłony punkty dla naszego zespołu zdobywa tylko Mikołaj Smarzy – sześć z
rzutów osobistych (100% skuteczności) oraz rzut za trzy w ostatniej sekundzie kwarty. Kwartę tą
przegrywamy 20:9 i bez większych nadziei na sukces przystępujemy do ostatniej części spotkania.

Niestety przeciwnik zdobywa kolejne dwa punkty za sprawą Mikołaja Rau, a po odpowiedzi
Jarosława Kalinowskiego, Krzysztof Konieczny popisuje się celnym lay’upem. Walka w tej kwarcie
odbywa się na całym parkiecie, co skutkuje dużą ilością fauli, w wyniku których boisku opuścić muszą
Łukasz Kwiatkowski oraz Waldemar Kabat. Dwa Efektowne rzuty za trzy oddał Patryk Kuca, niestety
drugi nie został zaliczony z powodu wcześniejszego gwizdka. Przegrywamy 74:56 i to drużyna
gospodarzy odnotowała dwa cenne punkty.

Okiem Kibica:
Na mecz do Kościana udała się dość spora grupa fan clubu Sokoła. Już od pierwszych minut za
pomocą kulturalnego dopingu zaczęto wspierać naszych zawodników. Pierwszą kwartę wygrywamy
1:0. W drugiej kwarcie nasz doping wsparty silnymi uderzeniami bębna poderwał naszych
zawodników do walki i zmiótł słaby doping przeciwnika (2:0). Po przerwie moc naszych kibiców
trochę osłabła co skrzętnie wykorzystali miejscowi, przejmując na chwilę kontrolę. Jednak sygnał do
boju nadany przez Adama Kuczyńskiego zmusił nas do wytężenia gardeł i odzyskania panowania na
hali. Kwartę tę również wygrywamy. Czwarta kwarta to pokaz naszych kibicowskich umiejętności,
które nie pozwoliły, aby w obiekcie przy ulicy Wielichowskiej było słychać cokolwiek innego niż nasz
doping. Nie pomogło wezwanie kapitana drużyny gospodarzy do własnych kibiców, ponieważ to my
byliśmy w tym spotkaniu górą. Nie smuci nas porażka naszych zawodników, gdyż pokazaliśmy, że
jesteśmy z zespołem na dobre i na złe.

Obra Kościan – Sokół Międzychód

74:56

(20:10, 17:22, 20:9, 17:15)

 

Zdobycze dla Sokoła:

Mikołaj Smarzy – 20 punktów;
Jakub Nowak – 13 punktów;
Łukasz Kwiatkowski – 10 punktów;
Jarosław Kalinowski – 8 punktów;
Patryk Kuca – 3 punkty;
Adam Adamski – 2 punkty;